Jak mierzy się popularność programów w polskiej telewizji?

Wraz z rosnącą liczbą metod dystrybucji o różnych stopniach „zaangażowania” widza (od darmowej dla odbiorcy, ogólnodostępnej TV, przez kablówki – do programów VOD, za które płaci się bezpośrednio), definicja „najbardziej popularnych” programów TV staje się coraz trudniejsza, a wskaźników to mierzących jest coraz więcej. Przyzwyczailiśmy się, by patrzeć po prostu na liczbę widzów zasiadających przez TV, badaną na przykład przez Nielsena. W tej kwestii, można powiedzieć, nie ma wiele do ogłaszania, przynajmniej na rynku polskim. Przykładowo, w grudniu 2016 najwięcej widzów zgarnął oczywiście serial „M jak Miłość”. 13 grudnia oglądało go prawie 7 mln ludzi – prawie o 40% więcej, niż następną pozycję w rankingu, oraz ponad 40% osób, które oglądały w tym momencie TV. Na drugim miejscu znalazł się serial „Na dobre i na złe”, który również piastuje takie miejsce od niepamiętnych czasów – ale nie osiągnął oglądalności na poziomie 5 mln widzów. Ponad 4 mln widzów zebrał też serial „Barwy szczęścia”. Swoją drogą, wśród programów, które znalazły się w top 10 grudnia, były też „Teleexpress” TVP, „Wydarzenia” Polsatu, oczywiście wigilijny „Kevin sam w domu” na Polsacie oraz seria transmisji z Pucharu Świata skoków narciarskich. Można powiedzieć, że badania są niepotrzebne, bo każdy, kto interesował się polską TV przez ostatnie 10 lat, byłby w stanie wymienić te same programy jako oczywistych faworytów. Niemniej – firma Nielsen od wielu lat jest traktowana jako autorytet badający regularnie oglądalność i prezentująca co miesiąc rankingi. Jak one powstają?

Notowania oglądalności decydują o budżetach, nie tylko stacji TV. Źródło: Pixabay.com.

Notowania oglądalności decydują o budżetach, nie tylko stacji TV. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Czy wydarzenie TV takie jak Eurowizja się opłaca?

Luty to sezon Oscarów, podczas którego stacja ABC co roku pokazuje wszystkie gwiazdy wychodzące na czerwony dywan, a potem samą wielogodzinną ceremonię. To jedno z tych wydarzeń, o których słyszy prawie każdy, a wiele osób przynajmniej przelotnie się nimi zainteresuje. Ale zawsze przy organizacji takich „eventów” pojawia się pytanie, czy na pewno warto wydawać na nie pieniądze. I nie chodzi bynajmniej tylko o głosy pytające na przykład, czy zamiast organizacji Euro i różnorakich igrzysk nie lepiej postawić kilka żłobków, albo też czy zamiast ceremonii Europejskiej Stolicy Kultury nie można by poprawić jakości tramwajów w mieście. To także ogólne pytanie, czy jednorazowe, kosztowne wydarzenie opłaca się samym organizatorom – zazwyczaj telewizji. Jeśli chodzi o organizację Euro w Polsce, telewizja oczywiście mogła przez miesiąc transmitować mecze do kilkudziesięciu krajów Europy zainteresowanych tym wydarzeniem, a jeśli chodzi o ogromne koszta organizacji imprezy, w większości były one związane z budową dróg i torów kolejowych, co można uznać za inwestycję niezależną w opłacalności od samego Euro. Jednak pokazowe gale i eventy to często znacznie bardziej bezpośrednio inwestycja dla samej stacji: wydać trzeba dużo, a zysk w pewnej mierze dotyczy nie tylko jednego wieczoru, ale też trzeba liczyć na długoterminowe korzyści wizerunkowe. Przykładem tego, jak niewygodne mogą być koszta organizacji takich „atrakcyjnych” imprez, może być tegoroczny konkurs Eurowizji, który odbędzie się w maju na Ukrainie.

Radość z wygranej Eurowizji nie dotyczy koniecznie całego kraju. Źródło: Pixabay.com.

Radość z wygranej Eurowizji nie dotyczy koniecznie całego kraju. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Oscarowa wpadka demonstruje ryzyko występów w TV na żywo

Tegoroczne Oscary przejdą na pewno nie tylko do historii filmu, ale i telewizji. Przy czym ostatecznie nie z powodu żartów prowadzącego Jimmy’ego Kimmela, numerów muzycznych czy też innych wydarzeń na scenie, jak pojawienie się wpuszczonych specjalnie „zwykłych ludzi”, mających okazję przywitać się z gwiazdami z pierwszego rzędu. Jednak jak pewnie dobrze wiecie, nie to będzie pierwsze wspomnienie związane z galą Oscarów 2017. O wszystkim zaważył błąd na sam koniec, gdy ogłoszono niepoprawnie zwycięzcę głosowania w głównej kategorii – najlepszego filmu. Jako że film „La La Land” był głównym faworytem, nikogo nie zdziwiło, gdy ze sceny padły słowa ogłaszające jego triumf, a twórcy wyszli na podium i zaczęli dziękować rodzinom, współpracownikom… Dopiero po chwili trzeba było złamać im serca i ogłosić, że zwycięzca był inny. Jak wykazało „dochodzenie” oparte między innymi na zwyczajnym popatrzeniu na zbliżenia z kamery (oraz tłumaczeniom organizatorów), prezentujący Warren Beaty dostał tak naprawdę kopertę adekwatną do innej kategorii, najlepszej aktorki. Podobna wpadka miała miejsc tylko w roku 1964, gdy prowadzący też dostał błędną kopertę i „przyznał” Oscara za najlepszą muzykę filmowi, który w ogóle nie mógł być w tej kategorii nominowany. Tym razem posypały się oczywiście gromy i na prowadzących, i na organizatorów, choć wszystko wskazuje na to, że odpowiedzialna była tylko jedna osoba, ta podająca koperty – związana z firmą PwC (dawniej PricewaterhouseCoopers), która od 83 lat opierała swoją reputację między innymi właśnie na obsługiwaniu tak dużej imprezy, jak Oscary. Zobaczymy, czy PwC, niczym saper, pomyliło się pierwszy i ostatni raz. Na pewno jednak przypomniało nam wszystkim, że występy publiczne – zwłaszcza transmitowane na żywo dla szerokiej publiki – to prawdziwe pole minowe, gdzie pomyłka nigdy nie może zostać do końca naprawiona.

Oscary to chwała dla zwycięzców, ale teraz i wstyd dla organizatorów. Źródło: Pixabay.com.

Oscary to chwała dla zwycięzców, ale teraz i wstyd dla organizatorów. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Co czeka dziennikarstwo w 2017 roku?

Styczeń to zapewne ostatni moment, by przestać żyć trendami 2016 roku i w końcu zabrać się za to, co nowe, wydajniejsze, skuteczniejsze, i może też, jeśli się uda, lepszej jakości – zwłaszcza w dziedzinie tak dynamicznej w ostatnich latach, jak dziennikarstwo, czymkolwiek ono teraz jest. Nieman Lab – amerykańskie „laboratorium dziennikarstwa”, skupione zwłaszcza na odnajdywaniu tożsamości branży w epoce internetu – spytało w swojej ankiecie ekspertów z całego świata o to, jakie będą kluczowe trendy dziennikarskie 2017. Wśród przewijających się motywów z setek wypowiedzi zauważyć można lepsze zrozumienie tego, jak działa i jak może przyciągać uwagę dziennikarstwo w dzisiejszych czasach i na dzisiejszych urządzeniach; dziennikarstwo jako służba publiczna dla społeczności, a nie tylko zleceniodawców; kłopotliwa kwestia poszukiwania prawdy i popularności nieprawdziwych historii w internecie; a także dylematy stojące przed rozwojem „platform”, czyli nowoczesnych portali oferujących wszystko w jednym jak Facebook.

Komunikacja z czytelnikiem będzie równie istotna, co zbieranie materiału. Źródło: Pixabay.com.

Komunikacja z czytelnikiem będzie równie istotna, co zbieranie materiału. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Trendy mediów 2017: media społecznościowe w większości mobilne

Jeden z najciekawszych raportów dla wszystkich miłośników mediów cyfrowych i mobilnych pojawia się co roku w styczniu, z rąk globalnej agencji We Are Social. Podstawowe wnioski nigdy nie są zapewne szokujące, jeśli chodzi o kierunek branży medialnej nastawiony na doświadczenia komórkowe. Według raportu, obecnie już większość mieszkańców Ziemi ma smartfona, który jak widać staje się powoli dobrem bardziej powszechnym, niż np. dostęp do kanalizacji. Druga granica 50% też została przekroczona: przez smartfony przechodzi teraz większość ruchu internetowego. Nie trzeba chyba mówić, że jest więcej powodów, niż kiedykolwiek, by zadbać o odpowiednie wyposażenie i odwiedzić na przykład sklep Sony , zdobywając odpowiedniej klasy podstawowe urządzenie do przeglądania współczesnych mediów: telefon komórkowy. O tym, że niemal wszystko, co najnowocześniejsze, dzieje się w „mobile’u”, świadczy doskonale ta statystyka z raportu: podczas gdy niecałe 2,8 mld ludzi używa mediów społecznościowych, ponad 2,5 mld robi to na komórkach. W niektórych rozwijających się krajach, jak Myanmar i Wybrzeże Kości Słoniowej, tylko w 2016 roku liczba użytkowników social media na smartfonach podwoiła się. W Chinach wzrost wyniósł „zaledwie” 36%, co oznacza ponad 200 mln nowych użytkowników social media tylko w tym kraju. Kto zna ten teren – może dosłownie niemal podbijać świat. Jakie wnioski dotyczące strategii działania w social mediach wyciągnęli twórcy raportu z deklaracji użytkowników?

Świat mediów coraz bardziej sprowadza się do obecności w kilku aplikacjach. Źródło: Pixabay.com.

Świat mediów coraz bardziej sprowadza się do obecności w kilku aplikacjach. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Czy konsumenci mediów mogą zapobiec przesytowi informacji?

W świecie internetu informacje są niczym fale radiowe, wszechobecne niczym powietrze, wysyłane i odbierane w każdym kierunku przez miliony. To oczywiste wyzwanie, z którym ludzie mediów dopiero zaczynają sobie radzić. Dla wielu konsumentów pierwszym odruchem jest odrzucenie mediów płatnych, a postawienie na treści podsuwane przez popularne serwisy internetowe, sieci społecznościowe i aplikacje. Jedną z reakcji jest zamknięcie się na informacje w ogóle, często dodając do tego ideologiczną czy estetyczną niechęć do śledzenia wieści ze świata o określonym charakterze. Wiadomości, zdaniem wielu, zawierają zbyt wiele konfliktów, cierpienia i innych negatywnych przeżyć. „New York Times” przepytał szereg ekspertów o metody na poradzenie sobie ze zmęczeniem mediami – sugerując, że być może istnieje konieczność wprowadzenia czegoś w stylu diety. Tak jak układa się plan własnego spożycia żywności, tak i być może powinno dbać się o harmonijną konsumpcję mediów. Przytoczone są opinie profesorów dziennikarstwa z Arizona State University, zdaniem których koszt psychiczny bycia ciągle na bieżąco – czyli po prostu „nerwy” – skłania do odpuszczenia przynajmniej raz na jakiś czas i poszukania „terapii”. Klarują się nowe koncepcje mediów opartych na informacji, nie tylko rozrywce, jednak skupiających się na wiadomościach pozytywnych. Ograniczenia w świecie internetu są trudne – paradoksalnie, niektórzy z „przesyconych” odkrywają starą przyjemność czytania informacji biorąc do ręki zwykłą gazetę, którą po przeczytaniu można odłożyć z poczuciem zakończenia procesu, bez odnośników, linków i kolejnych polecanych bez końca treści.

Czasem można poczuć, że mamy głowę przeładowaną informacjami. Źródło: Pixabay.com.

Czasem można poczuć, że mamy głowę przeładowaną informacjami. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Które pisma regionalne sprzedają się najlepiej?

Patrząc na sprzedaż gazet regionalnych łatwo zauważyć, że spadek popularności dotyka ich w nie mniejszym bynajmniej stopniu, niż prasy ogółem – mimo że treści zamieszczanych w tego typu pismach często nie jest wcale łatwo znaleźć w internecie. Pisma lokalne i regionalne często przypatrują się sprawom dotyczącym życia zwykłych ludzi, dokumentując każdego typu wydarzenia i przyglądając się decyzjom władz o nawet stosunkowo niewielkim zasięgu wpływu. Jednakże gdy spojrzymy na wyniki sprzedaży z sierpnia 2016, podawane przez Wirtualnemedia.pl za danymi Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, okazuje się, że dzienniki regionalne zaliczyły w porównaniu do sytuacji sprzed roku spadek sprzedaży jeszcze większy, niż gazety ogólnopolskie. W tabeli rzuca się w oczy fakt, że dwucyfrowy spadek (powyżej 10% w skali roku) dotyczy wszystkich tytułów, z jednym wyjątkiem poświęconego specyficznej tematu katowickiego „Sportu” – którego sprzedaż ogółem spadła o „zaledwie” 6% w porównaniu z sierpniem 2015. Można powiedzieć, że nie do końca pasuje on do pozostałych pozycji, które mają bardziej klasycznie lokalny charakter. Liderzy klasyfikacji pozostają mniej więcej ci sami od lat i udowadniają, że prasa regionalna wcale nie jest najbardziej rozwinięta w największych miastach.

Czytanie gazet regionalnych odchodzi do lamusa. Źródło: Pixabay.com.

Czytanie gazet regionalnych odchodzi do lamusa. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Jak stworzyć dobrą stronę internetową firmy?

Świat mediów i przeciętnej osoby spotyka się nie tylko w mediach społecznościowych, w wymiarze osobistym, ale też na stronach firmowych – w wymiarze biznesowym. Niemal każda firma może zyskać na obecności w internecie, a choć część z nich nie potrzebuje w dzisiejszych czasach własnej witryny, to w wielu branżach jest bardzo przydatne mieć swoje miejsce, które pokaże się każdemu, kto wpisze nazwę firmy i dostanie dokładnie taki przekaz, jaki zamierzono – nie tylko jeśli chodzi o słowa, ale też całościowe podejście firmy. W niektórych sytuacjach można wręcz spodziewać się, że większość klientów wejdzie na naszą stronę, dlatego też jej nienaganna konstrukcja może być jednym z priorytetów. Zrobienie strony w sensie technicznym nie jest najbardziej wymagającą sprawą – często można to zrobić za setki złotych, często za tysiące, czasem za dziesiątki tysięcy, w zależności od tego, czy strona ma być prostą prezentacją i metodą na kontakt, czy też żywym miejscem mającym funkcję np. sklepu internetowego. Ale jest też aspekt często niedoceniany przez przedsiębiorców, o czym wie chyba każdy internauta – zadbanie o odpowiednią treść, jasny przekaz i estetykę, które również wpływają na opinię o całej firmie. Są to rzeczy, których żaden twórca strona www nie zrobi sam z siebie, bo nie zna firmy tak dobrze, jak ludzie ze środka. Jakie są podstawowe porady pomagające stworzyć świetną stronę?

Strona www to twarz firmy w cyfrowym świecie. Źródło: Pixabay.com.

Strona www to twarz firmy w cyfrowym świecie. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Czy wydawcy mogą wykonywać kompetencje agencji reklamowych?

Przez stulecia w świecie mediów jedno chyba tylko się nie zmieniło – że za ich tworzenie i skuteczną komunikację ktoś musi zapłacić. Natomiast zobaczyliśmy już nieskończoną niemal ilość wariantów określających, kto: czy będzie to czytelnik ponoszący całościowy koszt, sponsor zamieszczający reklamy, sponsor chcący wypromować określoną treść, czy jeszcze inna forma finansowania. Dziś nadal rynek jest bardzo płynny, a kompetencje poszczególnych podmiotów nakładają się i mieszają, czasami utrudniając określenie, kto za co odpowiada. „Zwykłe” agencje reklamowe zastąpiła taka instytucja jak dom mediowy (tutaj), zajmująca się planowaniem i kupowaniem kampanii, co w praktyce oznacza cały szereg działań do wykonania, od szczegółowych badań odbioru mediów po negocjowanie cen konkretnych reklam. W Polsce przez domy mediowe odbywa się większość handlu reklamą. Z drugiej strony istnieje przestrzeń, by pewne działania reklamowe prowadzili sami wydawcy, szukając dziennikarzom „nowej pracy” przy tworzeniu treści sponsorowanych. Jak donosił w ostatnich dniach „Wall Street Journal”, obecnie już nawet najbardziej „klasyczne”, poważne i znane dzienniki, jak „New York Times”, „Time”, „Washington Post” czy właśnie „WSJ”, sięgają po taką możliwość i stają się samodzielnie graczami na rynku reklamy.

Dom mediowy. Źródło: Pixabay.com.

Dom mediowy. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading

Polacy wyjątkowo często blokują reklamy w internecie

Rzut oka na statystyki dotyczące korzystania z internetu wskazuje, że w Polsce rozwinęła się bardzo specyficzna kultura tego aspektu życia, zwłaszcza jeśli chodzi o sięganie po określone treści i płacenie za nie, czy to w formie odbierania reklam, czy też wykonywania określonych przelewów. Z opublikowanego w czerwcu raportu odpowiedniego oddziału Reutersa, nazwanego Digital News Report 2016, wynika, że 38% internautów w Polsce używa programu do blokowania reklam. W żadnym innym z 26 badanych krajów wynik nie był tak wysoki. Podobne wnioski w tym roku wykazał raport Connected Life 2016, według którego aż 51% polskich internautów sięga po adblockery. Również był to najwyższy wynik z wszystkich badanych krajów i oczywiście znacząco wyższy od średniej, która wyniosła 30%. Jeśli zaś chodzi o badanie ankietowe przeprowadzone przez IRCenter – jedynie 22% internautów zadeklarowało wykorzystanie takiego typu programów. Może mieć to związek z faktem, że z reguły im więcej osoba spędza czasu w internecie, tym większa szansa, że używa ad-blocka – a to oznacza, że ma większy wpływ na całościową sytuację rynku, niż by się wydawało jedynie porównując jednostkowo liczbę użytkowników z tymi, którzy nie zainstalowali żadnego tego typu rozszerzenia. Większość ankietowych podała, że sięga po rozszerzenie znane pod nazwą po prostu AdBlock (także w wersji AdBlock Plus). W każdym razie – po fali popularności piractwa muzyki, filmów i gier, teraz Polska jest krajem znanym jako ten, gdzie ludzie najchętniej blokują reklamy. Stosunkowo niska popularność ad-blockerów w USA i UK sugeruje, że być może rozmiar rynku medialnego ma tu znaczący wpływ. Co prawda najmłodsi ankietowani najczęściej wskazują, że blokują reklamy, ale fakt, że w Niemczech w roku 2016 ilość takich osób regularnie spada, może sugerować, iż nie jest to wcale zjawisko, które nigdy nie zostanie cofnięte.

Ad-blockery są popularne w Polsce. Źródło: Pixabay.com.

Ad-blockery są popularne w Polsce. Źródło: Pixabay.com.

Continue reading